
25.11.2018r.
Arka Gdynia-Legia Warszawa

Ławka: Cierzniak, Wieteska, Vesovic, Kucharczyk, Szymański, Antolić, Carlitos
Szymański wraca po kontuzji nieco wcześniej niż się spodziewano, pozostaje pytanie, czy dostanie szansę wejścia na więcej niż 10 minut. Hlousek znów nie znalazł się w kadrze meczowej, to chyba jego koniec w Legii. Za to być może szansę na powrót do formy dostanie Carlitos.
Początek zdecydowanie dla Arki która już w 3 minucie oddała pierwszy celny strzał, co prawda wprost w Majeckiego ale jednak to pierwsze spotkanie od miesiąca w którym to nie Legia rozpoczyna ofensywę.
W 27 minucie mamy otwarcie wyniku, Deja oddaje strzał na bramkę Majeckiego, ten odbija piłkę do boku, ta odbija się od Hamalainena i wpada do bramki, mamy 1:0 po bramce samobójczej. Legia bez tego flow które miała przed przerwą reprezentacyjną. Najzabawniejsze jest że piłkę do bramki skierował jedyny zawodnik z Legii który został powołany.
Zespół Legii w 44 minucie miał fenomenalną szansę na wyrównanie, Niezgoda dopadł do piłki w polu karnym, oddał strzał na bramkę który jednak wybronił bramkarz, piłkę dobić zdecydował się Dominik Nagy efektownym strzałem z przewrotki lecz niestety piłka trafiła w słupek a później pod nogi obrońców Arki. Do przerwy prowadzi Arka Gdynia, Legia potrzebuje wstrząsu bo do tej pory gra bezbarwnie.
Czy ten wstrząs da Sebastian Szymański który w przerwie zmienił Kacpra Hamalainena? Wtomigraj na pewno na to liczy skoro ryzykuje odnowienie jego urazu.
W 49 minucie Arka mogła podwyższyć prowadzenie lecz fantastyczną interwencją popisał się Majecki.
58 minuta spotkania, na 30 metrze piłka dociera do Szymańskiego, ten podaniem na dobieg uruchamia Nagy’a który strzałem z pola karnego pokonuje bramkarza. Mamy wynik 1:1, Legio Dawaj!
Ta bramka ewidentnie dodała Legii wiatru w żagle bo już w 61 minucie Medeiros zbiega z prawej strony w pole karne i z około 13 metrów pakuje piłkę do bramki Steinborsa, Legia prowadzi.
W 64 minucie meczu trener Legii postanowił wykorzystać dwie pozostałe zmiany które mu zostały, Medeirosa zmieni Kucharczyk a Antolić wejdzie za Andre Martinsa.
Do końca spotkania Legia kontrolowała mecz i Arka Gdynia nie potrafiła juz zrobić nic groźnego ale też nie straciła kolejnych bramek dzięki dobrze spisującemu się blokowi defensywnemu.
Wtomigraj musiał w przerwie uruchomić niezłą suszarkę, kapitalną zmianę zrobił Szymański dzięki któremu gra Legii nabrała konkretów, pochwalić też należy Majeckiego który w pierwszej połowie wybronił kilka naprawdę groźnych strzałów. Jednak Legia nie może grać tak, jak w pierwszej połowie tego spotkania jeśli chce się liczyć w grze o mistrzostwo.
02.12.2018r.
Legia Warszawa-Piast Gliwice

Ławka: Cierzniak, Wieteska, Vesovic, Radovic, Iuri Medeiros, Antolić, Carlitos.
Radovic nareszcie w kadrze meczowej, oczywiście nie wiadomą jest czy dostanie szansę aby udowodnić swoją przydatność dla stołecznego zespołu. Hamalainen nie został powołany na to spotkanie, nie ma co się dziwić, przeciwko Arce Gdynia nie dość że strzelił samobója to jeszcze zagrał zwyczajnie kiepsko i Sebastian Wtomigraj ewidentnie pokazał frustrację formą Fina zmieniając go już w przerwie.
W pierwszej połowie Legia zdecydowanie przeważała lecz to Piast w 30 minucie obejmuje prowadzenie, Legioniści zgubili zupełnie krycie i do niepilnowanego Papadoposa piłkę posłał Heteley a ten pierwszy łatwo skierował piłkę do bramki. Legia znów traci bramkę jako pierwsza.
Do końca połowy nadal grę prowadziła Legia jednak nie potrafiła się przebić przez zasieki obronie Gliwiczan. Czyżby znów Legia miała zdobyć zwycięską bramkę dopiero w końcówce? Czy może jednak poraz pierwszy raz Sebastian Wtomigraj będzie musiał przełknąć gorycz porażki jako trener aktualnego mistrza Polski? Żeby tak się jednak nie stało pomóc ma Miro Radovic który w przerwie zmienił Szymańskiego który chyba nie doszedł do końca do siebie po urazie mimo że w poprzednim spotkaniu był najlepszy.
Legia od razu rzuciła się do ataku co przyniosło wymierne korzyści bo już w 52 minucie Niezgoda niemal z wapna pokonał Placha. Suszarka Wtomigraja znów zadziała?
W 57 minucie Wieteska wchodzi za Astiza który ewidentnie był do tej pory najgorszy zawodnikiem w tym spotkaniu.
W 62 minucie za faul tuż przed polem karnym wyleciał z boiska Artur Jędrzejczyk, na dodatek odległość jest taka że śmiało można próbować strzału. Do piłki podchodzi Hateley który jednak uderzył sporo nad bramką.
Legia jednak postanowiła postawić wszystko na jedną kartę i zamiast wprowadzić nowego obrońcę to w 65 minucie w zamian za Niezgodę wszedł Carlitos. Hiszpan oddał kilka strzałów lecz żaden nie zaskoczył Francisca Placha i mecz zakończył się remisem 1:1
Legia nie wykorzystała szansy żeby wyprzedzić Piasta w ligowej tabeli i teraz na pewno pluje sobie w brodę.
Na konferencji prasowej trener stołecznego zespołu przyznał że cieszy go wyrwanie punktu Piastowi, powiedział że to bardzo silny zespół który ma szansę bić o Mistrza Polski.
07.12.2018r.
Pogoń Szczecin-Legia Warszawa

Ławka: Cierzniak, Inaki Astiz, Stolarski, Hamalainen, Salvador Agra, Antolic, Kulenovic.
Pod nieobecność Malarza i Jędrzejczyka opaskę kapitańską założył Sebastian Szymański. To dla niego na pewno wielkie wyróżnienie.
Początek spotkania jak przed przerwą reprezentacyjną, Legia miała bardzo dużą przewagę i nie dopuszczała zespołu gospodarzy pod własne pole karne a już w 17 minucie Legioniści wyszli na prowadzenie po strzale Cafu który po strzale z linii pola karnego skierował piłkę do bramki. W pierwszej połowie Legia nie oddawała piłki Pogonii. Zdobyła nawet drugą bramkę ale po weryfikacji VAR okazało się że Niezgoda skierował piłkę do siatki ręką a nie głową jak to wydawało się na początku.
Druga połowa ma samym początku przyniosła dwie groźne okazje dla Pogoni lecz świetnie dysponowany był Majecki. W 59 minucie Andre Martins podwyższył prowadzenie Legii strzałem po ziemi tuż przy słupku, Załuska bez szans.
W 63 minucie Legia przeprowadziła dwie zmiany, Nagy opuścił boisko w zamian za Hamalainena a Andre Martinsa zmienił Antolic.
83 minuta, w polu karnym Guarrotzxena popycha Cafu i sędzia wskazuje na wapno, do piłki podchodzi Szymański który umieścił piłkę w lewym górnym roku bramki a Załuska został na środku, mamy 0:3, czy to koniec strzelania?
Otóż nie, doliczony czas gry, Niezgoda wkręca w murawę trzech rywali i pokonuje Załuskę. Kanonada w Szczecinie. Mecz kończy się wynikiem 0:4 Legia znów nabrała wiatru w żagle.
17.12.2018r.
Miedź Legnica-Legia Warszawa

Ławka: Cierzniak, Wieteska, Stolarski, Hamalainen, Salvador Agra, Antolic, Kulenovic.
Drobna zmiana w składzie, do pierwszej jedenastki powrócił Jędrzejczyk.
W Legnicy spadł śnieg, na pewno nie ułatwi to rozgrywaniu piłki. Czy Legia przegra z pogodą?
Pierwsza połowa była zwyczajnie nudna, Miedź wyszła z podejściem byleby nie przegrać meczu co skończyło się tym, że od pierwszej minuty grała na czas i klepała po obronie, Legia nie była w stanie przedrzeć się przez ich zasieki i wyszło tak że w pierwszej połowie oglądaliśmy dwa strzały celne, obydwa że strony Legii, żaden nie był w stanie zagrozić bramkarzowi.
Druga połowa układała się bardzo podobnie aż do 65 minuty kiedy wprowadzony kilka minut wcześniej Hamalainen wdarł się w pole karne rywali i został skasowany sankami przez Miljkovica, mamy rzut karny, a co dziwne sprawca nie dostał nawet żółtej kartki. Do piłki podszedł Iuri Medeiros który strzelił wprost w okienko bramki a Dzhanaev rzucił się w drugą stronę. Mamy 0:1. Miejmu nadzieję że teraz spotkanie nabierze kolorów.
Miedź Legnica musiała się otworzyć i udało im się wyrównać w 89 minucie, 1:1.
Do końca meczu już nic się nie zmieniło, Legia drugi raz remisuje w meczu z beniaminkiem Ekstraklasy. Coś w tym zespole jest że nie radzi sobie ze słabszymi.
21.12.2019r.
Lechia Gdańsk-Legia Warszawa

Ławka: Malarz, Inaki Astiz, Stolarski, Kucharczyk, Praszelik, Antolic, Niezgoda
Ostatni mecz przed przerwą zimową, obydwie drużyny chcą się dobrze pożegnać przed ponad miesiącem bez gry. Wtomigraj chyba ma już ustabilizowaną sytuację w kadrze, coraz mniej zmian w składzie, wydaje nam się że Malarz i Cierzniak mogą się żegnać z drużyną ponieważ Majecki gra kolejne spotkanie z rzędu i nie popełnia żadnych karygodnych błędów.
Początek spotkania bardzo wyrównany, gra ząb za ząb aż w 27 minucie błąd w obronie popełnił Remy faulując Łukasika a sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Flavio Paixao i pewnym strzałem pokonał Majeckiego. 1:0 dla gospodarzy. Po tej bramce aż do przerwy Legia nie była w stanie nic zrobić i ciągle pod grą była Lechia i ta jedna bramka to najniższy wymiar kary do przerwy ponieważ gdyby nie Majecki to równie dobrze mogło być 3 albo i 4.
W przerwie zmieniony został Szymański za którego wszedł Jarek Niezgoda i Legia przestawiła się na system z dwoma napastnikami.
Zmiana ta przyniosła wymierną korzyść bo od gwizdka to Legia przeważała i drużyna gospodarzy nie istniała, a w 67 minucie zamieszanie w polu karnym wykorzystał Carlitos który przerwał passę 8 meczów bez gola. 1:1.
Po strzelonej bramce zmieniony został Cafu za którego wszedł Astiz, a do przodu został przeniesiony Remy.
Legia nie przestała atakować i w doliczonym czasie gry drugą bramkę zdobył Carlitos, Legia jest mistrzem drugich połów a to spotkanie kończy się wynikiem 1:2

Koniec pierwszej części sezonu. Przyjrzymy się dziś tabeli po 20 kolejkach polskiej ekstraklasy.
Idąc od dołu tabeli to pierwsze co się rzuca w oczy to wyjątkowo niska pozycja Korony Kielce, zgromadziła do tej pory tylko 14 punktów, wygrała tylko 2 mecze.
Kolejnym przykrym zaskoczeniem jest też Wisła Płock która bardzo źle zniosła odejście Jerzego Brzeczka to reprezentacji Polski.
Pozytywnym zaskoczeniem może za to być postawa Miedzi która mimo bycia beniaminkiem zajmuje solidną pozycję w lidze, na dodatek jest 3 siłą jeśli chodzi o stracone bramki, straciła ich tylko 17 czyli o jedną więcej od Lechii Gdańsk oraz o 6 od Lecha Poznań.
Kibice z Zabrza również mają powód do radości ponieważ ich zespół zajmuje solidną lokatę w górnej części tabeli i kto wie, może zaatakuje jeszcze podium. Jasnym jest fakt że nie jest to ta sama forma co rok temu na tym etapie ale chyba nikt się tego nie spodziewał.
Jedno oczko wyżej jest Legia Warszawa która, no cóż, do połowy października wyglądała fatalnie i z tym nawet Michał Kucharczyk nie dyskutował ale po przyjściu Sebastiana Wtomigraja Legia weszła na, co najmniej, trzy poziomy wyżej. Od tamtej pory zwłok ze stolicy zagrał 9 spotkań, z czego aż 6 wygrał i tylko 3 zremisował, nie przegrał ani razu co jest świetnym wynikiem ale jednak bilans całkowity to 10 zwycięstw, 6 remisów i 4 porażki. Oczywiście, do trzeciego miejsca Legia traci tylko punkt a do 2 miejsca cztery punkty ale nie oszukujmy się, do mistrzostwa tych punktów jest aż 11, co jest wręcz niewyobrażalną liczbą i według nas o tytuł konkuruje już tylko Lech i Lechia chociaż nawet Gdańszczanie mają nikłe szanse na tytuł.
______________________________
Wybaczcie że wpis nie pojawił się w weekend ale miałem wyjazd a nie zdążyłem wszystkiego zrobić do przodu. W zamian za to już jutro pojawi się podsumowanie sezonu Ekstraklasy, więc możecie spodziewać się dość cierpkich słów o Legii i kilu innych drużynach a w środę pojawi się karierka.
Piszcie cele transferowe na których powinienem się skupić. Możecie pisać je zarówno tutaj jak i na FB.
Zachęcam też do polubienia mojego fanpage na Facebooku korzystając z Menu zamieszczonego na górze strony aby nie ominął was żaden wpis czy to z kariery, czy z mojego podsumowania piłkarskiego tygodnia.
Trzymajcie się, Cześć 😉









